Home | Drogi do wolności – grudniowe refleksje

Drogi do wolności – grudniowe refleksje

Dużo się działo w ciągu ostatniego miesiąca – tak więc i felieton z dużym opóźnieniem udało mi się napisać. No bo skoro go czytacie to znaczy, że mi się udało – logiczne co nie?

Na pierwszy ogień jak zwykle odpowiedzi parafialne z ostatniego felietonu.  Gra jest gotowa (no prawie), została stworzona instrukcja – prawie rok temu  – a od pół roku trwają testy.   Instrukcja powstawała na drogach Europy – pisana na laptopie na francuskiej autostradzie, na szwedzkim promie płynącym po Bałtyku. O mały włos nie utonęła w powodzi. Niestety, jak się przekonałem stworzenie samej instrukcji to nie wszystko. Tak właściwie o odbiorze gry decydują testy, testy i jeszcze raz testy.  A tych ciągle jeszcze mi za mało. Zresztą same zasady z każdymi kolejnymi testami ewoluują.

Cały czas staram się uprościć mechanikę – choć może słowo „uprościć” niesie za sobą negatywny ładunek emocjonalny – myślę że odpowiednim słowem będzie wygładzić… zasady muszą być gładkie – bez dwuznaczności i bez niedomówień. To z kolei jest chyba syzyfową pracą. Bo choćby w niedzielę, po ostatnich testach, przyszły mi do głowy kolejne mechanizmy – dobrze odwzorowujące specyfikę przeciągania liny jak to ktoś napisał. Praktycznie z miejsca potrzebne w grze – ale to dodatkowa strona tekstu.

Co do Kościoła – występuje on w grze – ale nie jako trzecia (odrębna siła), raczej jako czynnik wspierający – czynnie bądź biernie – opozycję.  Nie za bardzo wyobrażam sobie go jako  trzecią siłę. O Kościele można mówić dużo, ale nie sądzę żeby w tamtych czasach aspirował do przekształcenia Polski w państwo wyznaniowe.

Co zaś się tyczy Punktów Zwycięstwapoparcia społecznego to są to dwa powiązane ze sobą parametry, ale zupełnie oddzielne w swoim znaczeniu. Wybaczcie że w poprzednim felietonie zdryfowałem za bardzo i przez to cała sprawa stała się niejasna.

Poparcie społeczne to współczynnik odwzorowujący (w danej warstwie społecznej w konkretnym regionie kraju) poparcie dla jednej lub drugiej strony. I choć współczynnik ten nie ma bezpośredniego oddziaływania na PZ to wygrać bez niego – chyba nie sposób.

Natomiast Punkty Zwycięstwa (PZ) decydują o tym kto grę wygra – składa się na nie szereg czynników ujętych w grze, które w kluczowych momentach przekładają się na owe mityczne PZ-y. Dobrobyt w kraju, terror aparatu władzy, niezadowolenie, poparcie dla jednej lub drugiej strony, odpowiednia reakcja polityczna (czytaj zagranie odpowiedniej karty za wydarzenie, nie za punkty akcji), to wszystko przekłada się na to czy kraj przejdzie przez krańcowy etap komunizmu jak w Rumunii – gdzie rozstrzela się pokazowo dyktatora, a władzę obejmą byli komuniści, czy jak w Polsce gdzie lewica wygra parę wyborów, czy jak Chiny – które pozostaną komunistyczne – przynajmniej z nazwy itd. itd. Jedno jest pewne – PZ nie są jakimś współczynnikiem z powietrza – jak np. w Puerto Rico. Są one wyznacznikiem tego, kto będzie rządził w Polsce w latach 90. To tak pokrótce –bo do tematu jeszcze wrócę. Ciekawi mnie też Wasza opinia czym w grze takiej jak „Drogi…” powinny być te punkty.

Po ostatnich testach z przerażeniem odkryłem, iż moja kreatywność w dziedzinie wciągania realiów historycznych w mechanikę gry obróciła się przeciwko mnie. Chcąc uniknąć zmęczenia grą i równocześnie podnosząc poprzeczkę trudności zmniejszyłem liczbę rund graczy w turze. Zadziałało nadzwyczaj dobrze (choć redukcja była tylko o jedną rundę). Pojawił się jednak nieprzewidziany kłopot – zrobiłem koło 200 kart wydarzeń, ale jak się okazało jest to prawie o połowę za dużo, bo gracze mają teraz dylemat: zagrać kratę za punkty czy za wydarzenie, bo karta przy takim „mieleniu” talii nie wróci już do gry. I teraz pytanie co zrobić – czy zrezygnować z bogatej historii Polski i potraktować ją „po łepkach” byle by tylko zmieścić się w matematycznym limicie? Nie… jestem historykiem i takie rozwiązanie automatycznie gotuje we mnie krew.  Stworzyłem więc mechanizm składania tali przed każda rozgrywką. Teraz obydwie strony wybierają z pośród kart tylko część wydarzeń, które się będą mogły pojawić. Z tej zaś części losowo kilka wydarzeń znika – oczywiście gracze nie mają pojęcia jakie to wydarzenia znikną.  Ponieważ gra podzielona jest na trzy okresy historyczne – są i trzy talie wydarzeń. Przed rozpoczęciem każdego okresu gracze składają kolejną talię. I dzięki temu rozgrywka za każdym razem będzie odrobinę w innych realiach historycznych.  Pewno, jak znam życie pojawią się karty typu “muszą być w talii” – cóż moja w tym głowa aby tak zbalansować karty, aby nie dało się złożyć jedynego słusznego zestawu….

Na dzisiaj to wszystko – następny felieton już niedługo. Jeśli kogoś interesują jakieś aspekty „Dróg…” niech pyta w komentarzach – postaram się odpowiedzieć na nie następnym razem. Jeśli zaś ktoś chętny do wzięcia udziału w testach – zapraszam do zgłaszania się.

About

Avatar

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Advertisment ad adsense adlogger