Home | Poradnik dla twórców gier – część VII

Poradnik dla twórców gier – część VII

W poprzednim odcinku była mowa o dobrych powodach tworzenia gier. Teraz kolej na złe powody może nie tyle do tworzenia, ale do tego by gry mogły zostać wydane.

Zły powód #1: Twoi znajomi nie chcą zranić twoich uczuć

Pod koniec roku 2000 do wydawnictwa Wizards of the Coast dostarczony został prototyp gry wraz z długim listem. Jak wynikało z listu, autorka gry spędziła niezliczone godziny i wydała setki dolarów, projektując grafikę i przygotowując prototyp. Zaangażowała nawet prawnika, o czym zresztą z dumą napisała, by opatentował grę i zastrzegł jej nazwę. Kolejne kilka stron listu zawierało same zachwyty nad genialnością tej gry. Cała rodzina i wszyscy znajomi byli wręcz nią zachwyceni. Oceniali ją na 10 w 10-stopniowej skali we wszystkich możliwych aspektach. Gdy naciskała znajomych, by znaleźli jakieś wady, żaden nie potrafił tego zrobić. Wreszcie jeden z nich wyznał, że jedyną wadą tej gry jest to, że nie on ją wymyślił. To, że pracownicy wydawnictwa byli w stanie przeczytać ten list, mogło wynikać z irracjonalnej fascynacji, podobnej do tej, z powodu której kierowcy zwalniają, by przyjrzeć się skutkom wypadku. Pomijając fakt, że była już na rynku podobna gra i że firma Wizards of the Coast nie wydawała wtedy gier planszowych, wrażenie było jednoznaczne – gra była beznadziejnie nudna. Stąd wniosek: „Nie ufaj przyjaciołom”. A przynajmniej nie poprzestawaj na ich opinii, gdy chcesz dowiedzieć się ile warta jest twoja gra.

Zły powód #2: Tworzenie gier wydaje się łatwe

Wkrótce po tym, jak karcianka Pokemon stała się najlepiej sprzedawalną grą w historii, do wydawnictwa Wizard of the Coast zgłosił się autor karcianki „Wojownicy Przyszłości”. Prototyp składał się z ponad 200 kart z gotową grafiką i tekstami. Rozmowa wydawcy z autorem wyglądała mniej więcej tak:

Wydawca: Dla kogo przeznaczona jest gra?
Autor: Dla tych samych odbiorców, co Pokemon.
Wydawca: Dlaczego ta gra może im się spodobać?
Autor: Bo jest jak Pokemon.
Wydawca: Dlaczego zgłosił się pan z tą grą do nas?
Autor: Bo jest jak Pokemon.

I co się okazało, po dokładnym przyjrzeniu się tej grze? Była faktycznie „jak Pokemon”. Wyglądało na to, że autor zmienił tylko grafikę, nazwy postaci i symbole. Pracownicy wydawnictwa byli w szoku. Facet poświęcił setki godzin na skopiowanie idei ich gry i jeszcze zgłosił się do nich z propozycją jej wydania, licząc na to, że będą mu wypłacać tantiemy. Gdyby w Księdze Guinessa były notowane najbardziej nierealne oczekiwania, facet miałby szanse na bycie rekordzistą.

Tu mała dygresja. Wiele osób uważa, że jeżeli firma wydaje z sukcesem jakąś grę, to chętnie wyda również podobną. Jest dokładnie na odwrót. Firmy starają się, by ich produkty ze sobą nie konkurowały. Nie chcą dopuścić do „kanibalizacji” czyli zmniejszenia popytu na dany produkt dlatego, że wydali cos bardzo podobnego. .

Zły powód #3: Pomysł na grę był dobry, ale przyszedł za późno

Gdybyście zobaczyli kiedyś minę projektanta, który dowiaduje się, że gra, nad której tworzeniem spędził ładne kilka miesięcy, nie ma szans na wydanie, łatwiej byście zrozumieli, czemu wydawcy niechętnie spotykają się z autorami z zewnątrz. Pewien facet opracował grę, w której wszystko działało. Byłaby z pewnością hitem na rynku, gdyby nie jeden problem. Pierwszy z wydawców, do którego trafił autor, stwierdził od razu:

– Wygląda całkiem jak Osadnicy z Catanu.
– Osadnicy skąd ???
– Z Catanu. Niemiecka gra roku 1995. Jest niemal identyczna jak pańska.

Autora zamurowało. Wpadł na rewelacyjny pomysł, ale ktoś wpadł na ten sam pomysł kilka lat wcześniej. To zdarza się częściej, niż wam się wydaje. Morał z tego taki: zanim zgłosicie się ze swoim pomysłem do wydawcy, sprawdźcie, co już jest na rynku.

Zły powód #4: By stać się bogatym

Bardzo niewielu autorów osiąga finansowy sukces. Ci, którym się to udało, musieli często poświęcić sporą część życia na stworzenie i wypromowanie swojej gry. Twórców, którzy zrezygnowali z innych zajęć i poświęcili się wyłącznie projektowaniu gier można policzyć na palcach.

Oczywiście nie jest tak, że na tworzeniu gier nic się nie zarabia. Jest bardzo prawdopodobne, że mając talent i wytrwałość, będziesz w stanie stworzyć w wolnym czasie gry, na których zarobisz rocznie 5 czy 10 tysięcy dolarów. Dobra wiadomość dla ciebie jest taka, że wydawcy płacą tantiemy zależne od sprzedaży gry. To oznacza, że jeżeli twoja gra będzie dobrze się sprzedawała, wykonasz pracę raz, a pieniądze będziesz brał wielokrotnie. Mając kilka dobrych gier na rynku, możesz zgarniać wciąż forsę, nie robiąc nic więcej.

Ale patrząc realistycznie: jeżeli twoim głównym celem jest zarabianie pieniędzy, poszukaj raczej dobrego funduszu inwestycyjnego (książka była pisana parę lat przed obecnym kryzysem) i unikaj rynku gier. To jest rynek trudny, niebezpieczny i działalność na tym rynku może przynieść sukces tylko wtedy, gdy pokochasz gry całym sercem.

About

Avatar

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Advertisment ad adsense adlogger