Home | Sprzedawcą być…

Sprzedawcą być…

Grudzień w sklepie z grami planszowymi to szaleństwo – masy zamówień, klientów, pytań, problemów. Z powodu braków kadrowych, w zeszłym miesiącu przez kilka dni byłem sprzedawcą w sklepie z planszówkami w Gdańsku…

Co prawda było to zaledwie około godziny dziennie, jednak wywarło na mnie tak wielkie wrażenie, że muszę się nim podzielić!

A wrażenie jest niesamowite… Satysfakcja z doradzania osobom, które przychodzą i szukają dla siebie jakiejś fajnej planszówki to wspaniałe uczucie. Zdarzają się tu zarówno ludzie, którzy trafiają do sklepu “z ulicy” nie mając pojęcia o planszówkach, jak i osoby zaznajomione już w temacie. Jedni chcą coś na początek, inni dla znajomego małżeństwa, ktoś jeszcze grał już w Osadników i zastanawia się “co dalej?”. Wszyscy uważnie wysłuchują rad, oglądają proponowane tytuły, ufają szczerym poleceniom.

Pisanie w serwisie o planszówkach, jak Gry-Planszowe.pl, na forach, blogach, w magazynach – to wszystko na pewno przyczynia się do propagowania tej formy rozrywki w Polsce. Jednak przekonanie na żywo kilkunastu – kilkudziesięciu osób dziennie do naprawdę oryginalnych i wybitnych tytułów, jak Osadnicy, Wsiąść do Pociągu, Fasolki, Puerto Rico – to się naprawdę czuje, to pierwsza linia frontu.

Inne nie mniej ważne dla mnie spostrzeżenie, to pryzmat, przez jaki widzę gry planszowe.

Często jest to pryzmat środowiska skupionego wokół forum Gry-Planszowe.pl, bloga Games Fanatic, planszówkowych konwentów czy nawet dedykowanych działów w serwisach fantastycznych… Zdawałoby się, że tam właśnie pojawiają się najwięksi zapaleńcy, właściciele największych kolekcji, amatorzy najbardziej wymagających tytułów.

Tymczasem wielokrotnie zdarzyło mi się widzieć z pozoru zupełnie “normalną” parę dorosłych osób, których nigdy nie widziałem na żadnym konwencie, nie czytałem na żadnym blogu, które to osoby po prostu wchodzą do sklepu i kupują Dominion, Tide of Iron, Puerto Rico. Pytają przy tym o dodatkowe warianty, bo na BGG wyczytali…

Inna sytuacja – do sklepu wchodzi młoda, niepozorna dziewczyna – na pierwszy rzut oka fanka Monopoly ;-). Tymczasem podaje numer zamówienia internetowego do odbioru, ja wchodzę na konto, a tam… ponad 150 zamówień z ostatnich 2 lat, na odbiór czekają same nowości i numer Świata Gier Planszowych. Bezcenne.

Teoretycznie – widzę to samo w statystykach sklepu internetowego. Weźmy taką grę jak Puerto Rico – nikt nie wymienia jej raczej na listach “dla początkujących”, tymczasem w panelu administracyjnym widzę w grudniu dobrze ponad 100 sprzedanych egzemplarzy, przeglądam nazwiska i nie widzę tam nikogo z forum, blogów, fandomu. Znakomita większość to pierwsze zamówienia na danym koncie. Gdzie są ci ludzie? Skąd dowiadują się o planszówkach i dlaczego grają? Kto ich do tego przekonał, jaka jest ich historia? Chciałbym wiedzieć…

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.

About

Avatar

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Advertisment ad adsense adlogger