Home | Spadamy!

Spadamy!

Autor: Borys Romanko (Halfling)

Wszystkie spadamy. I walczymy. Wygra ten, kto uderzy o ziemię jako ostatni. Może to nie jest najlepsze możliwe zwycięstwo, ale tylko takie można wymyślić lecąc w dół.

Niedawno na polskim rynku ukazała się nowa, niekolekcjonerska karcianka SPADAMY! W owej grze wszyscy gracze spadają na ziemię. A że z dużych wysokości spada się szybko, to i sama rozgrywka jest niewiarygodnie szybka. Polska wersja SPADAMY! została opracowana na podstawie angielskiego wydania, które stworzył James Ernest z pomocą Cheapass Games Guinea Pigs. W angielskiej wersji z dużych wysokości spadali biznesmeni i maklerzy giełdowi, natomiast w polskiej spadają krowy. Taki swojski i wesoły klimat. Polską wersję SPADAMY! wydało wydawnictwo Portal, twórca takich hitów jak Zombiaki czy Neuroshima HEX. Tym razem kupili produkt zachodni i dodali do niego swoją inwencję, czyli krowy.

O co chodzi w grze? SPADAMY! polega na spadaniu, wygrywa zaś ten, który spadnie ostatni. Proste i logiczne. I taka sama jest gra.

Potrzebny jest jeden rozdający, którego głównym zadaniem jest nadawanie tempa rozgrywce. Rozdaje on karty wszystkim po kolei, idąc w kierunku wskazówek zegara. Rozdający rozstrzyga także działanie kart oraz wszelkie spory. Reszta to gracze, którzy spadają. Grających powinno być przynajmniej czterech, gdyż przy mniejszej ilości gra traci na swoim uroku. Jednak prawdziwa zabawa zaczyna się gdy gra się przynajmniej w siedem osób. Mamy tutaj trzy grupy kart, w każdej zaś są różne ich rodzaje. Pierwsza grupa to karty nakazów. Dzięki nim możemy komuś przywalić (czyli gracz dostanie dodatkową kartę przy rozdaniu), podzielić (gracz będzie dostawał karty na dwa stosy) lub pominąć (czyli gracz zostanie pominięty przy rozdawaniu). W następnej grupie mamy karty akcji, dzięki którym możemy zabrać kartę przeciwnikowi, odepchnąć od siebie niekorzystną bądź zastopować działanie jakiejkolwiek z kart nakazów. Ostatnią grupą są karty EKSTRA, które podwajają zdolność każdego z nakazów oraz GLEBY, znajdujące się na końcu talii rozdającego. Gdy ktoś dostanie GLEBĘ automatycznie przegrywa. Skoro karty są jasne, czas przejść do rozgrywki.

Spadające krowy mają to do siebie, że są niewiarygodnie rozweselające. Gdy zaczyna się gra, wszystko przestaje się liczyć. Masz przed sobą karty, których trzeba użyć gdyż w przeciwnym wypadku szybko zaliczy się glebę. Do tego trzeba mieć błyskawiczne oko i równie sprawny umysł, gdyż przy dobrym rozdającym karty lecą jak kule z karabinu i po prostu nie ma zbyt dużo czasu na zastanowienie. Zrobiłem nawet test na najszybszą rozgrywkę. Jak dotąd najkrótsze rozdanie trwało 33 sekundy. Mało? Ja bym stwierdził, że niebezpiecznie szybko.

SPADAMY! jest novum na polskim rynku, gdyż jak dotąd żadna karcianka, którą wydano w Polsce, nie była rozgrywana w czasie rzeczywistym. Tutaj nie ma tur ani kolejek. Czy podczas spadania myślisz ile jeszcze czasu zostało Ci do ziemi? Czy zastanawiasz, kiedy musisz otworzyć spadochron? W SPADAMY! nie ma czasu na głębsze rozmyślania. Tutaj spadają krowy, a że są ciężkie, to szybko mkną ku glebie.

Ilustracje na kartach zostały narysowane przez Adama Hammudeha. Są naprawdę ładne, przyciągają wzrok, a kolory są tak dobrane by podczas gry nie pomylić ze sobą kart. Do tego na każdym z kartoników mamy duży, wyraźny napis określający, czy jest to WAL czy PODZIEL itd. Oczywiście na kartach nie mogło zabraknąć krów. Są i te bardziej wojownicze (karta WAL) i te bliźniacze (karta PODZIEL) jak i krowy grabieżcy (karta ŁAPIĘ). Moim faworytem jest obrazek z karty GLEBA. Po porostu gdy dostanie się GLEBĘ po raz pierwszy, już nigdy nie zejdzie wam z oczu, ten złowieszczy cień nad zieloną trawką. Gdy rozdający z hukiem przyłoży Ci GLEBĘ naprawdę poczujesz się jakbyś upadł z dużej wysokości, gdyż podczas gry kompletnie zapominasz o całym świecie, jesteś tylko Ty i karty, a gdy na Twoim stosie znajdzie się GLEBA nagle zaczynasz na nowo postrzegać cały świat. Niesamowite.

Ze swojej strony polecę zakupić koszulki (ja używam standardowych, czyli 9,5 x 6,9 cm, chociaż 9,1 x 6,3 cm też będą dobre), gdyż po paru rozdaniach karty mogą nie wytrzymać obciążenia związanego z kolejnymi upadkami. Tutaj gra się szybko, karty lecą od rozdającego do graczy non stop, nietrudno o porwanie czy zgniecenie którejś z nich. Od razu zaznaczę, że to tylko zaleta gry. Wywołuje takie emocje, że gracze rzucają kartami, nie kontrolują siebie podczas kolejnych rozdań.

Do dziś nie zapomnę sytuacji gdy przy jednej z partii do pewnego gracza zadzwonił telefon na samym początku gry. “Nie teraz, gram!” rzucił pod nosem i grał mimo tego, że komórka dzwoniła bez ustanku. Na szczęście rozmówca był cierpliwy i gracz zdążył odebrać pod koniec rozgrywki.

Jakość wykonania kart, nie różni się zbytnio od standardu jaki możemy zobaczyć w Troi, Cytadeli czy Dungeoneer. Każda karta jest dość gruba by przetrzymać wiele rozdań, jednak tak jak już powiedziałem, warto odziać je w koszulki. Do tego warto dodać, że biorąc do ręki kartę od SPADAMY! i Magica, ta druga była grubsza, wytrzymalsza i nieco szersza. Jeśli chodzi o pudełko do SPADAMY! to jest ono wykonane tak jak same karty. Nie odbiega niczym od innych karcianek, a jednocześnie nie wyróżnia się niczym specjalnym. Ot – zwykłe opakowanie.

Polskie wydanie SPADAMY! różni się tym od angielskiego, że karty są bardziej kolorowe, na każdej z nich więcej się dzieje (te małe krówki spadające w tle na każdej z kart) oraz są solidniejsze. Do tego angielską wersję, można kupić dzisiaj za 8 funtów (co daje prawie 50 zł), a polską za niecałe 35 zł. Po za tym, zachodni FALLING! jest już dziś trudno dostępny.

Instrukcja do gry jest wykonana porządnie i rzetelnie. Znajdziemy w niej wyjaśnienie wszelkich trapiących nas wątpliwości. Podzielona jest ona na dwa działy, dla rozdającego i spadającego. Jednak warto przeczytać oba rozdziały, gdyż dopiero wtedy poznamy wszelkie niuanse i będziemy mogli zastosować najskuteczniejsze taktyki podczas gry.

W SPADAMY! można zagrać wszędzie, byle by był tam stół lub inne twarde podłoże. Między wykładami, na przerwach w szkole czy na imprezie u przyjaciół. Zawsze i wszędzie bierz ze sobą SPADMY! Bo nigdy nie wiesz czy akurat teraz się nie przyda. Rozkręci najnudniejszą imprezę, a zmęczeni ludzie nagle dostają energii, jakby dopiero co się wyspali.

Sam rozegrałem już z sto partii i w dalszym ciągu nie mam dość. Ta gra potrafi wciągnąć na długie godziny. Jako przykład podam godzinną partię, którą rozegrałem między wykładami, tym samym spóźniając się na następny. Kompletnie zapomniałem się przy grze. To ogromny plus dla gry, że potrafi zapewnić nam rozrywkę na długi czas.

SPADAMY! można kupić już za 33 zł, co przy niesamowitej zabawie oraz wielu pięknych glebach wydaje się śmieszna sumą. Przypominam, że SPADAMY! to karcianka niekolekcjonerska czyli wydajemy pieniądze tylko na początku, a zabawy mamy do końca życia.

Po lekturze tejże recenzji można stwierdzić, że jest to swoista reklama, a sama gra nie ma żadnych wad. No cóż, jest jedna. Potrzeba przynajmniej czterech graczy i rozdającego, by grało się sprawnie, szybko i przyjemnie. Jednak ja osobiście nie narzekam na brak graczy, gdyż ktoś kto początkowo tylko się przyglądał, sam w końcu wchodził do gry. Na szczęście zasady są na tyle proste, że nie ma problemów z tłumaczeniem ich nowicjuszom.

Wadą gry może być też to, że musi być jeden rozdający. On sam tylko rozdaje karty i nie bierze udziału w spadaniu. Czy w takim razie dla niego gra nie będzie nudna już po paru rozdaniach? Jako, że SPADAMY! dopiero co miało premierę, to najczęściej ja musiałem rozdawać i jakoś dalej chcę grać. To tempo rozdawania jest tak niesamowicie szybkie, że można je wręcz porównać ze spadaniem. Zresztą, w instrukcji jest napisane, że zwycięzca jednej partii, zostaje rozdającym w następnej i dzięki temu pograć mogą wszyscy.

Życzę wam szybkich zlotów, efektownych gleb oraz wiatru w włosach gdy spadacie. Muuuuuuuusicie mieć tę grę!

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.

About

Avatar

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Advertisment ad adsense adlogger