Home | Dobry Pancho, Zły Pancho – “Wydawcy vs Recenzenci”

Dobry Pancho, Zły Pancho – “Wydawcy vs Recenzenci”

Zły Pancho: – Czy jesteś gotowy do Wojny?

<Dobry Pancho: – Do jakiej wojny???


Zły Pancho: Odwiecznego konfliktu my kontra oni. Do kolejnego starcia z organizacją przestępczą. Do następnej batalii o rynek planszówkowy między nami recenzentami (dobrymi) i nimi wydawcami (złymi). Walczymy na ostatniej linii frontu, jesteśmy przedmurzem chrześcijaństwa, które chroni cywilizacje przed zalaniem chłamu, brzydoty i beznadziei.

Dobry Pancho: – Co to za bzdury? Co ty piłeś?!

Zły Pancho: Nie wiesz? Wydawcy to nasz największy wróg. Produkując swoje słabe produkty będą na różne sposoby wymuszać od nas wychwalanie tego dziadostwa. Wszystko zaczyna się od dawania nam gierek za darmo. To jest przynęta. Jako miłośnicy planszówek nie umiemy się powstrzymać od jej wzięcia. A później jesteś już w rękach tej mafii. Źle nie napiszesz o takiej pozycji bo już jesteś w ICH łapskach. Jesteś im coś winien, więc powinieneś pisać tylko dobrze, tylko zachwyty. To jeszcze nie wszystko. Umieją kombinować na różne sposoby. Na przykład będą ci wmawiać, że to polski rynek. No wiesz, inna rzeczywistość, inne warunki, dlatego chłam ma racje bytu. Nie ma u nas hiciorów, nigdy nie dogonimy Europy, więc powinniśmy wychwalać to co jest. A spróbuj się tylko sprzeciwić. Wtedy zaczyna się jatka. Obrażanie się, donosy, zbieranie kumpli…


Dobry Pancho: STOP!!! Co to za farmazony??? Widzę, że nieźle ci się w głowie pomieszało. To od tego słońca. Przecież recenzenci i wydawcy są sobie niezbędni. Co niby recenzent ma robić bez wydawcy? Co recenzować? W co będzie grał? W nic. Będzie kompletnie niepotrzebny. Podobnie wydawca. Sam nie wypromuje swojego produktu. Albo przynajmniej będzie mu bardzo trudno. A recenzent natomiast w swoim tekście upublicznia informacje o grze. Ułatwia pracę wydawcy. Między nimi nie ma konfliktu, jest symbioza. Nawet krytyczne spostrzeżenia i uwagi są niezwykle cenne dla wydawcy. W przyszłości będzie brał je pod uwagę, aby wypuścić lepszy produkt. Obaj goście muszę ze sobą współpracować. Nie wolno im walczyć, bo inaczej rynek wpada w jakieś chore, nienormalne sytuacje. Wydawca robi swoje, a recenzent gada swoje. Traci na tym klient i cały rodzimy rynek planszówkowy. To musi być kooperacja, nie dyktat. Ani z jednej strony ani z drugiej.

Zły Pancho: Nic nie wiesz, maminsynku. Organizacja przestępcza jest samolubna. Oni jak coś stworzą to są przekonani, że to jest świetne. Że rynek się w tym zakocha. Nie szkodzi, że często niewiele ma to wspólnego z rzeczywistością. W momencie gdy stykają się z negatywną recenzją są pewni, że się ich krzywdzi. Że do tej pory gra była wyśmienita, ale złośliwy recenzent ją zepsuł.

Dobry Pancho: Co za bzdury! Jeżeli jakiekolwiek ataki wypływają ze strony wydawnictw to najczęściej jest to umotywowane tym, że im zależy. Że włożyli mnóstwo wysiłku, pracy, czasu i pieniędzy w to, aby wyprodukować grę. A później spotyka ich niemiła niespodzianka i atak ze strony, z której powinni liczyć na największą pomoc. To boli. To wzbudza emocje. To irytuje. Stąd czasami powie się o kilka słów za dużo. Jeszcze raz mówię. Z obu stron musi być dobra wola. Bo to nie jest żadna wojna, a wspólne budowanie rynku gier planszowych.

Zły Pancho: Gdzie tam. Są zdradzieccy i fałszywi. Mają swoich ludzi nawet wśród nas – recenzentów. Jak widzisz, że ktoś idzie im na ustępstwa to uważaj – śmierdzi zdrajcą. Pewnie dla nich pracuje. Są sprzedawczyki, które za kasę, a czasami zupełnie za darmo (dla przypodobania się) promują ich słabe gry. Piszą entuzjastyczne recenzje, a w rzeczywistości gra jest do niczego. To najgorsi z nich.


Dobry Pancho: Kolejne dyrdymały. Są różne portale, ludzie mają różne poglądy i wizje na świat. Dlaczego zabraniasz ludziom prawa do różnych opinii? Jedni kierują się swoim doświadczeniem, swoimi upodobaniami i gra im się mniej podoba, a drudzy akurat lubią taki klimat, mechanikę i wychwalają dany tytuł. Od klienta zależy kto go przekona, z kim bardziej się utożsami. I w końcu czy zdecyduje się na kupno czy nie. Nie zamykaj nikomu ust. Nie zabraniaj ludziom do przedstawiania swoich opinii i wniosków. To wolny kraj. Każdy może przekazywać swoje zdanie o ile utrzymane są w cywilizowanej formie i nikogo nie obrażają. Tak, więc daruj sobie tą spiskową teorię i wyluzuj.

Zły Pancho: Ty też mi śmierdzisz zdrajcą…

About jenny

Avatar

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Advertisment ad adsense adlogger