Felieton o tanich grach chodzi za mną już od kilku tygodni. Od dłuższego czasu obserwuję rosnący snobizm na forum gry-planszowe.pl, od miesięcy zbieram cięgi na forum od rozkapryszonych miłośników kolorowych gier mających mnie za relikt przeszłości, wydawcę, który rozpoczął cały boom, lecz nie posunął się do przodu i wciąż wydaje brzydkie gry.
W końcu Neurocide opublikował na swoim blogu felieton zatytułowany Trzewikowszczyzna i pomijając fakt, że uznał mnie niejako za przywódcę, za symbol produktów zarówno Portalu, jak i Kuźni Gier, jak i Lizardy, jak i różnych pomniejszych Pole Position, to jednak posunął się w swoich tezach tak daleko, że pobłądził, wlazł na manowce i podłożył się tak, że nie pozostaje nic innego jak usiąść i napisać odpowiedź, napisać króciótko, a treściwie. Siadam więc.
Neurocide napisał w swoim blogu tak:
“Z erpegów się wyrasta, erpegowcy to często licealiści i studenci, a zatem w sporej liczbie osoby, których portfele są cienkie, którzy liczą każdy grosz. Dla nich ważne jest to, czy gra jest tania, czy mogą sobie ściągnąć ją z sieci – tylko po to, żeby mieć później na piwo, fajki, albo bilet miesięczny. Często są zależni finansowo od rodziców. Ilu znacie rodziców, którzy z chęcią dają dzieciakowi na podstawki czy dodatki? To bardzo niestabilny rynek, z niepewnym klientem. Cena gra ważną rolę. Pamiętam siebie, dla mnie było to dosyć istotne.
Dziś zarabiam. Stać mnie i na fajki, bilet i jeszcze grę planszową. Płace za mieszkanie, jedzenie – ale przyjemności nie są problemem. Mam swój własny niezależny portfel. Dziś stać mnie na Tygrys i Eufrat, Osadników, Neuroshimę. Stać mnie na kupno pisma poświęconego mojemu hobby. Jeszcze parę lat temu, żeby kupić Portala rezygnowałem z czterech obiadów w stołówce. Wówczas Machina wydawała mi się produktem o idealnym stosunku cena/jakość/grywalność (nawet miałem wrażenie, że wychodzę na tym lepiej niż wydawca).”
Rzecz w tym, że gdy Neurocide skończył szkołę, nie zamknięto szkół. Rzecz w tym, że kiedy on zamienił kieszonkowe na pensję, jego miejsce w szkole zajął inny Krzysio lub Marcin, chłopaki co nie mają pensji, lecz kiszonkowe. Chłopaki co dziś, tak jak dwa lata temu Neurocide odkładają każdy grosz, chłopaki, którzy chcą grać w gry, ale trzy dychy to maks co mogą uzbierać.
Neurocide zabrania im grać. Neurocide mówi, że sam potrzebował tanich gier gdy był młodym człowiekiem, dziś jest już dorosły i chce by Portal zamknął linię tanich gier, by Portal teraz wydawał ekskluzywne gry, bo jego, Neurocide na to już stać.
Sorry, Neuro, ale chyba przeszarżowałeś, co?
Linia tanich gier nie powstała dlatego, że osobiście jestem miłośnikiem czarno-białych gier. Nie powstała dlatego, że podnieca mnie czytanie postów na forum gry-planszowe.pl i czytanie jakim to jest amatorem i że powinienem się uczyć od Galakty, która kupuje gotowce na zachodzie i dzięki temu sprzedaje w Polsce piękne gry. Nie wydajemy też tanich gier dlatego, że postanowiliśmy zarabiać mniej kasy.
Linia tanich gier istnieje dlatego, że przynosi stosunkowo dużą kasę. Powstała dlatego, że oprócz gromady piętnujących Portal nadzianych fanów gier są jeszcze w Polsce rzesze młodych ludzi, którzy nie mają pensji, którzy są na utrzymaniu rodziców, dla których wybór pomiędzy AtoMUUUówkami a Blue Moon City nie jest w ogóle wyborem, bo BMC jest po prostu totalnie poza ich galaktyką środków. W życiu nie będą mieli takiej kasy. Są uczniami gimnazjów, są uczniami liceów, są studentami, którzy kołują z różnych fuch i korepetycji kasę na piwo i jakąś grę. Stać ich na grę za 30 zeta. Setki, tysiące młodych ludzi takich jak Neurocide przed kilku laty.
Dziś Neuro pisze o wyborze pomiędzy grą drogą i tanią: „wziąłbym to co droższe i lepiej wykonane. Stać mnie.”
Winszuję Neuro, że dziś cię stać. Szkoda, że tak brutalnie traktujesz swoich młodszych kolegów, których jeszcze nie.
Czy tak trudno pojąć, że nie każdego stać?
Czy tak trudno przypomnieć sobie siebie samego w latach szkolnych i kołowanie kasy na chipsy?
Czy tak trudno pojąć, że skoro Portal wydaje tanie gry, to znaczy, że jest na nie zapotrzebowanie i zbyt?
Czy musicie być takimi egoistami, by myśleć o tylko sobie?
Wrzućcie na luz. Przestańcie piętnować tanie gry. Pomyślcie jak czują się ci ludzie, których stać tylko na Machinę, czy Wiochmen Rejsera, co czują dzieciaki gdy je kupują, a na forum czytają, że to badziew, brzydota i gra dla Rumunów.
Więcej tolerancji. Są gry ładne i brzydki. Drogie i tanie. Wszystkie mają swoich odbiorców. Ci biedniejsi, młodsi od was nie włażą na forum i nie atakują was, ale to nie znaczy że ich nie ma. Są. Kupują gry każdego dnia. Dziś Wiochmen Rejser (10 lipca 2007) jest na drugim miejscu BOX OFFICE na Rebelu. Spróbujcie wyciągnąć jakieś wnioski. A potem poczytajcie w jakimś słowniku co znaczy słowo “tolerancja”.
GAMES FANATIC Portal Miłośników Gier Planszowych