Home | Ming Dynastie

Ming Dynastie

Patrząc na godność autora gry Ming Dynastie, czyli Roberta Watsona chodziło mi po głowie skąd ja go znam… skąd ja go znam. Obejrzałem jego dorobek na BGG i dowiedziałem się, że stworzył dwie gry dla dzieci dla wydawnictwa Haba. Cóż nie miałem z nimi styczności ani pośrednio ani bezpośrednio, tak więc nadal w głowie kotłowało się gdzie ja słyszałem to nazwisko. W pewnym momencie mój wzrok padł na jego avatar na BGG i wszystko stało się jasne. Przecież tego człowieka mam w swojej liście znajomych na BGG (w geekbuddies)!Nie miałem oczywiście go przypadkowo. W 2006 roku powstała w Warszawie inicjatywa wspólnego zamawiania gier z Niemiec (aby zmniejszyć koszty przesyłki) tzw. Załoga G. Rodziła się skromnie, a pierwsze zakupy nie robiliśmy jak później w sklepach Milan czy Playme.de, ale u osoby z BGG, która prowadziła lokalny sklepik z atrakcyjnymi cenami. Osobą tą był robbirob, czyli Robert Watson. Dziś twórca kolejnej planszówki dziejącej się w Chinach – Ming Dynastie.

Wczoraj Wielki Mur, dzisiaj dynastia Ming, jutro Olimpiada

Zapewniam, że dobór “chińskich gier” w ostatnim czasie na Games Fanatic jest najzupełniej przypadkowy. Nie finansuje ich chiński wywiad, aby spopularyzować wśród planszówkomaniaków zainteresowanie zbliżającymi się igrzyskami olimpijskimi w Pekinie. Akurat tak wyszło. Ale do rzeczy…

Tym razem przenosimy się do wieku XIV. Chiny dopiero co uwolniły się z pod władzy mongolskich władców. Każdy z graczy odgrywa rolę księcia, który podróżując po kraju stara się zdobyć jak największe wpływy dla swojej familii (ufff już się bałem, że będziemy kolejny raz kanalarzem). Państwo Środka podzielone jest na 6 chińskich prowincji, a każde jeszcze na 3 prefektury. Naszą bronią w walce z konkurencyjnymi rodami będzie dobrze znany system przewag.

Rok Smoka i Szczęśliwy Hans

Ming Dynastie została wydana przez moje ulubione wydawnictwo Hans im Glueck (czyli po polsku Szczęśliwy Hans, vide bajka braci Grimm). Jestem z nimi emocjonalnie związany, bo wydali kilka dla mnie topowych gier. Zresztą wszystkie ich gry trzymają poziom i charakterystyczne logo jeźdźca na świni jest jednocześnie symbolem wysokiej jakości.

Ming Dynastie został wydany w tradycyjny, solidny sposób, jak przystało na starannie wykonaną grę niemiecką. Bardzo czytelna plansza z wyraźnie oznaczonymi prowincjami krzyczy już z daleka do nas: “TO JEST GRA W PRZEWAGI!!!”. Oprócz tego w pudełku znajdziemy meeple, które tym razem przyjęły postać drewnianych główek z charakterystycznymi chińskimi kapelusikami. Na pewno najładniej wykonane są karty służące do przemieszczania się po planszy przedstawiające różne środki transportu: okręty, barki, ryksze czy konie.

autor: cuazzel

 

Twardy chiński orzechO dziwo można było się spodziewać, że po kontakcie z grami dla dzieci autor skieruje swoje zainteresowania w tworzenie gier lekkich dla dorosłych. A jest zupełnie inaczej. Ming Dynastie należy do umiarkowanie cięższych gier, które wymagają od nas całkiem sporego zaangażowania umysłowego.

Cała rozgrywka dzieli się na 6 etapów, przy czym na koniec każdego parzystego etapu jest punktowanie (czyli są trzy momenty zdobywania punktów). Każdy etap dzieli się na trzy fazy:

  • przydzielanie swoich ludzi do prowincji
  • zbieranie kart podróży
  • podróżowanie księciem po kraju i rozmieszczanie swoich ludzi w prefekturach

autor: cuazzel
Przed każdym etapem mamy do dyspozycji 5 współpracowników. W pierwszej fazie musimy przydzielić każdego z nich do danej prowincji. Jest to niesamowicie ważna faza, wpływa bowiem na pozostałe dwie. Czym rozmieścimy ludzi w większej ilości prowincji tym będziemy mieli większy wybór przy zbieraniu kart podróży w fazie 2. Dodatkowo w fazie trzeciej będziemy mogli wprowadzać ludzi tylko do tych prefektur, które należą do prowincji, w których mamy swoich współpracowników. Tak więc w fazie pierwszej dochodzi do potężnego parowania mózgów.Faza druga jest już w miarę szybka – zbieramy karty podróży umieszczone obok prowincji, w których mamy swoich ludzi. Po co są te karty? Wszystkie granice między prowincjami mają symbol środka transportu jaki musi zostać użyty, żeby pokonać granicę. Stąd zbieramy takie karty jakie pomogą nam w jak najbardziej efektywnym poruszaniu się po kraju.

Faza trzecia też nie jest długa, wiadomo co robić. Karty podróży już zebraliśmy, tak więc mamy w głowie jakąś marszrutę i ruch jest wręcz zaprogramowany. Trzeba tylko obserwować co robią inni i odpowiednio wysyłać swoich ludzi do prefektur. Decydujemy wtedy czy umieszczamy ich jako chłopów, którzy będą walczyli o przewagi w wejściu do miasta czy po prostu zajmujemy klasztor, gdzie może punktów nie jest wiele, ale są pewne.

Co parzystą liczbę etapów dochodzi do punktowania, otrzymujemy punkty za mnichów w klasztorach i chłopów, którzy wejdą do miasta. Największy bonus jednak otrzymujemy za zebranie zestawu 6 różnych żetonów o kolorze związanym z każdą prowincją. Stąd w czasie gry musimy poruszać się w miarę równomiernie po całym kraju.

autor: cuazzel
To nie Chiny! To Himalaje!Jeżeli ktoś grał w China wydawnictwa Abacus to po obejrzeniu zawartości może wydawać mu się, że to coś podobnego. Tak samo jak tam – Chiny i territorial control. Nic bardziej mylnego. Po rozegraniu całej rozgrywki w Ming Dynastie faktycznie jedna gra wydaje się podobna, ale jest to zupełnie inny tytuł. Chodzi mianowicie o Himalaya.

Dokładnie tak jest, samo zbieranie kart podróży i “odpalanie” ich przypomina mechanizm programowania yaków, zdobywanie przewag w konkretnych prowincjach jest podobne do zdobywania przewag wśród mnichów, a zbieranie zestawów żetonów przypomina himalajskie jeżdżenie po osadach i zbieranie towarów. Podobnie musimy też dedukować gdzie to nasz przeciwnik się wybierze i jakie miejsca chce odwiedzić. W Ming Dynastie występuje jednak mniejsza losowość, mniejsza nawet od Himalayi z dodatkiem. Tutaj większość kroków jest ściśle zależna od nas. Wyjątkiem jest może losowanie przy prowincjach kart p
odróży, ale też jeżeli w wystarczająco dużej liczbie prowincji się rozmieścimy to mała jest szansa, że nic nam nie przypasuje. Zresztą w najgorszym przypadku jest jeszcze możliwość sięgnięcia po jokera. Kosztownego, ale gdy nie ma wyboru to każdy zapłaci.

autor: cuazzel

Zaskakująca

Tak bym ją określił jednym słowem. Początkowo wydaje się kopią China o zagmatwanych regułach, na koniec okazuje się ciekawym wariantem Himalayi, z mniejszym elementem losowości i należącą do cięższego gatunku, bardziej mózgożernego. Co by nie mówić zaskoczenie jest pozytywne i po partii każdy się zastanawia “Hmmm… meczące umysłowo, ale ciekawe było. Warto zagrać następny raz.”. Czyli wszyscy, którzy ufają marce Hans im Glueck, nie boją się gier odrobinę cięższych, a Himalaya była dla nich zbyt lekka, zbyt losowa, powinni sprawdzić Ming Dynastie.

Ogólna ocena:

Złożoność gry:

Oprawa wizualna:

Liczba Graczy: 2 – 4
Czas gry: 90 – 120 minut

Zdjęcia
Hobbit: 136,00 zł

About jenny

Avatar

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Advertisment ad adsense adlogger