Home | Khronos – nudna podróż w czasie

Khronos – nudna podróż w czasie

Podróż w czasie to temat nośny, ale bardzo zwodniczy. Ciężko uniknąć problemu paradoksu czasowego, przez co wiele książek i filmów (za wyjątkiem rewelacyjnej trylogii „Powrót do przyszłości”) wymaga u odbiorcy wyłączenia logicznego myślenia i nie wgłębiania się zbytnio w meandry fabuły. Od gry planszowej nikt nie wymaga przekonywującego przebiegu zdarzeń, stąd wydawać by się mogło, iż pociągający temat podróży w czasie może doczekać się zajmującej realizacji. Jak jest w istocie?Wydany w 2006 r. Khronos jest pierwszym dziełem dwóch autorów z Francji – Ludovica Vialla i Arnauda Urbon. I patrząc w przyszłość do roku 2007, kiedy to ukaże się kolejna gra tandemu – Utopia, stwierdzić wypada, iż Khronos jest obiecującym, ale nie pozbawionym problemów, początkiem przygody tych autorów z tworzeniem gier.

Stworzenie maszyny czasu umożliwiło graczom podróże w czasie. Wysyłając swoich dwóch popleczników w różne okresu czasu gracze będą budować budynki zdobywając kontrolę nad księstwami i starając się zarobić jak najwięcej pieniędzy. Zwycięzcą okaże się ten, któremu to zadanie powiedzie się najlepiej.

Gra toczy się na trzech planszach symbolizujących różne okresy czasu. Budowanie budynków (wojskowych, religijnych lub cywilnych) odbywa się za pomocą kart – w każdej turze mamy do dyspozycji 4 losowo dobrane karty. Płacąc koszt budynku odpowiadającymi mu kartami można postawić nowy budynek lub ulepszyć już istniejący(ale tylko swój). Oryginalność mechaniki wynika z faktu, iż budynki (oprócz tych najmniejszych) przenoszą się w czasie. Dzięki temu budując coś na pierwszej planszy sprawiamy, iż ten sam budynek w identycznym miejscu pojawia się na planszy drugiej i trzeciej niszcząc wszelkie budowle już się w tym miejscu znajdujące (przecież…nigdy ich tam nie było). Dodatkowo plansza trzecia jest wyjątkowa o tyle, że nic nie można na niej budować bezpośrednio, a wszelkie budowle pojawiają się tylko w wyniku transferu w przyszłość, a do tego część z nich tworzy się w postaci ruin, które za pomocą kart należy odbudowywać. W przypadku połączenia dwóch księstw, część budynków może ulec zniszczeniu w myśl zasady, iż w każdym królestwie musi istnieć jeden największy budynek militarny i religijny. To, który budynek przetrwa zależy od siły jego oryginalnego księstwa – militarnej na pierwszej planszy i religijnej na drugiej. Gra toczy się 7 rund, a punktowanie odbywa się w rundzie 4. i 7. Każdy gracz po swoim ruchu punktuje plansze, na której ma swojego podróżnika (a więc najwyżej na dwóch) otrzymując pieniądze z księstw, w których ma kontrolę.

Zasady wydają się dość skomplikowane, a sama rozgrywka złożona. Konieczność rozważania konsekwencji swoich działań na trzech planszach i umiejętne wykorzystanie kart sprawia, iż zwłaszcza w rundach punktujących ruch każdego gracza przeciąga się, dając przeciwnikom możliwość posmakowania uczucia zwalniającego czasu. Wszystko to jednak jest stawiane pod znakiem zapytania przez…losową dystrybucję kart. Co z tego, iż złe zagrania poprzednika umożliwią nam łatwe zdobycie punktów, gdy nie dostaniemy kart by tę możliwość wykorzystać? Płacąc punktami zwycięstwa można wprawdzie wymienić część kart, ale również otrzymując losowe karty, więc nie jest to rozwiązanie pewne. Dobry gracz powinien oczywiście umieć radzić sobie z tą losowością i w jak najlepszy sposób wykorzystywać nadające się okazje. Ponieważ jednak punktowanie ma miejsce tylko 2 razy, jedno krzywe spojrzenie Fortuny może pogrzebać nawet bardzo dobrze przygotowane plany. Prostym rozwiązaniem wydawało by się użycie dystrybucji kart podobnej do Wsiąść do Pociągu, ale obawiam się, iż wtedy oczekiwanie na swoją turę mogłoby trwać zbyt długo.

Bezpośrednia interakcja między graczami sprowadza się do możliwości niszczenia najmniejszych budynków i łączenia księstw. Odpowiednio położony kafelek może spowodować reakcję łańcuchową, która mocno przemodeluje…wszystkie trzy plansze(wszak niszcząc budynek w przeszłości unicestwiamy go również w późniejszym okresie). Wszystko to jeszcze bardziej wpływa na znudzenie graczy. Skoro między kolejkami plansza może totalnie się zmienić, nie ma sensu planować cokolwiek podczas ruchu przeciwników. Można za to patrzeć na zegar i starać się myśleć nad sposobem odzyskania straconego nad grą czasu…

W tekście przeważa krytyka, ale gra nie jest jednoznacznie zła. Wykonanie jest bardzo dobre (wszystkie figurki są inne!), mimo losowości zwycięstwo jednak w większym stopniu zależy od gracza, trzeba rozważnie planować ruch pionków i zagrywanie kart, trzecia plansza dodaje sporo kolorytu itp. Niestety wszystko to ginie w ogólnym poczuciu nijakości. Klimat jest praktycznie niewyczuwalny, a ruchy sprowadzają się do szukania okazji na wykorzystanie kart, które akurat mamy w ręce, bez możliwości długofalowego planowania. A to wszystko w tempie sprintującego ślimaka.

Nie bardzo wiem, komu tę grę polecić. Nawet szaleni (czy są inni?) miłośnicy Tygrys i Eufrat (a skojarzenie z tą grą nasuwa się praktycznie od razu) mogą czuć się zawiedzeni. Khronos to kolejny produkcyjniak, które sława sprowadza się do wykorzystania nęcącego pomysłu podróży w czasie. Wykorzystania w sposób pozostawiający wiele do życzenia…

Zdjęcia

Rebel: 169 zł
GryPlanszowe: 149 zł
Planszomania: 159 zł
Milan Spiele: EUR 32.80
Thought Hammer: $35.72

Ogólna ocena:

Złożoność gry:

Oprawa wizualna:

P.S. Najchętniej wystawiłbym ocenę 2.5, ale z braku takowej wystawiam 2.

P.S. 2 Wszystkie zdjęcia pochodzą z BGG.

About raj

Avatar

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Advertisment ad adsense adlogger