Spośród nowości prezentowanych na lutowych targach w Norymberdze sporym zainteresowaniem graczy z całego świata cieszy się Finca. W końcu grę wypuszcza nie byle kto, ale wydawnictwo Hans im Glück. Od razu można zakładać, że gra będzie wydana w najwyższej światowej jakości. Do tego grafikę zrobił jeden z najsłynniejszych grafików gier na świecie, czyli Franz Vohwinkel, więc doznania estetyczne powinny dodatkowo zachęcać do delektowania się przyjemnością grania. Autorami gry są – mało znany Ralf zur Linde i debiutant Wolfgang Sentker. Czyżby powiew świeżości? Nie do końca…
Do napisania tego tekstu skłoniły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze – w recenzji Valdory yosz napisał, że Finca zawiera mechanikę pick-up and deliver. Po przeczytaniu reguł i zapoznaniu sie recenzją na bgg stwierdzam, że to gruba przesada. Po drugie – ja_n domaga się od kilku miesięcy czegoś nowego w mechanice rondla stworzonej przez Maca Gerdtsa. Finca powinna zaspokoić jego pragnienie, ale czy zastosowane rozwiązanie działa tak dobrze jak pierwowzór?
Kilka słów o mechanice
Finca przeznaczona jest dla 2-4 graczy, którzy wcielają się handlarzy owoców na Majorce. Plansza przedstawia wyspę podzieloną na 10 regionów oraz rondel z 12 polami stylizowany na tradycyjny śródziemnomorski wiatrak. W każdym regionie kładziemy stos 4 płytek z zapotrzebowaniem oraz nagrodę, którą otrzyma jeden z graczy przyznawaną po zabraniu ostatniem płytki. Na rondlu-wiatraku kładziemy w losowy sposób żetony produkcji, po 2 na każdy rodzaj owoców, a dopiero na nich naszych pracowników. Robotników mamy 3,4 lub 5 w zalezności od tego czy gramy w 4, 3 czy 2 osoby. Gracz w swoim ruchu może wykonać jedną z trzech czynności. Po pierwsze – ruszyć jednego ze swoich robotników o dokładnie tyle pól, ilu robotników stoi na aktualnie zajmowanym przez niego polu rondla. Dostaje za to owoce z pola, do którego dotrze. Dokładnie tyle, ilu stoi tam robotników. Dodatkowo jeśli gracz przechodzi z jednej połówki rondla na druga lub z powrotem, to dostaje w nagrodę osiołka. Po drugie – jeśli gracz ma owoce i osiołka, to może 6 owoców dostarczyć do wybranych miast i zaspokoić popyt. Oddaje do banku owoce i osiołka, zaś z planszy zabiera sobie żetony zapotrzebowania, które są głownym źródłem punktów na koniec gry. Po trzecie – gracz moze użyć jeden z czterech jednorazowych żetonów specjalnych. Dają one doatkowe moce w stylu dwa ruchy na rondlu czy super osiołek, który dźwiga nie 6 a 10 owoców.
Do czego to podobne
Zmodyfikowany rondel jest tym najbardziej świezym pomysłem, choć trzeba zagrać, aby przekonać się na ile. Sposób poruszania się po wiatraku nie jest nowy, gdyż taki sam zastosował kilka lat temu Rüdiger Dorn w grze Emerald. Tam sprawdził się średnio i jak wynika z ocen na bgg w Finca jest podobnie. Zbieranie surowców i realizowanie zamówień przypomina dużo bardziej Stone Age niż gry kolejowe. Anatomia gry pokazuje, że mamy do czynienia najprawdopodobniej z lżejszą, rodzinną wersją Hamburgum, którą można zagrać w 45 minut. Gra nie wydaje się oferować specjalnie dużo interakcji i raczej przeciwnicy nie zaskoczą nas nagłym zwrotem akcji. Spokojnie można planować na przynajmniej trzy ruchy do przodu.
Jestem ciekawy gry, która syntetyzuje wydawałoby się tak odległe dotychczas rozwiązania. Łeb świni, tors orła, ogon węża – kusząca chimera. 😉 Mam nadzieję, że uda mi się w Fincę niedługo zagrać.
GAMES FANATIC Portal Miłośników Gier Planszowych

