Home | Ticket to Ride: Europa 1912

Ticket to Ride: Europa 1912

Europa1912Do zakupu dodatku „Europa 1912” przywiodła mnie konieczność. Nie, nie dlatego kupiłam to małe pudełko, bo kocham Wsiąść do Pociągu. Kupiłam je dlatego, aby tej gry do cna nie znienawidzić. Jest to bowiem stały punkt naszych planszówkowych nasiadówek i złapałam się już na unikach, szantażu i kłamstwie tylko po to, by po raz tysiąc pierwszy nie grać już w pociągi. Dodatek przyszedł w samą porę aby rozwiązać ten impas.

Upchane elementami pudełko

Upchane elementami pudełko

W małym ślicznym pudełku znajdziemy właściwie dwa dodatki, a jak się rozmienić na drobne to i cztery. Ale po kolei:

Zajezdnie i magazyny

Współgrają z każdą wersją Ticket to Ride. Pozwalają na nadprogramowy zastrzyk kart, których jak wiadomo na ręce nigdy za dużo.  Każdy gracz dysponuje magazynem, do którego on lub inni gracze dokładają zakryte karty podczas dobierania kart. Ponadto każdy gracz posiada 5 zajezdni, które w trakcie gry może w ramach darmowego ruchu umieścić na planszy. Budując trasę do miasta z zajezdnią możemy opróżnić magazyn tego samego koloru. W zamian odrzucamy jedną zajezdnię z naszych zasobów.

Magazyny

Magazyny

Trudno było mi wyobrazić sobie, co ten element może zmienić. Jak się okazało zmienił bardzo dużo. Wszyscy się zgodzili, że po prostu sporo namieszał. Po pierwsze, dodatkowe karty w miarę jak czas nas goni a na planszy robi się coraz ciaśniej stają się łakomym kąskiem. Nagle budujemy odcinki tras nie pokrywające się z biletami tylko po to, by zdobyć kilka nowych sztuk. Po drugie, miasto zajęte przez zajezdnię jest zablokowane dla dworców! To powoduje, że popularne „kible” pojawiają się na planszy już od początku rozgrywki a nie w ostatnich ruchach jak to zazwyczaj bywało. Po trzecie, mamy do dyspozycji tylko 5 zajezdni, które muszą nam posłużyć zarówno do wystawiania  jak i odrzucania przy opróżnianiu magazynów. A to mało. Po czwarte, rozmieszczenie zajezdni i wybór dogodnego momentu na karciany poczęstunek z magazynu wymaga nerwów i pomyślunku. Nerwów, bo na pełny magazyn nie tylko my mamy chrapkę; pomyślunku – bo … patrz punkt „po trzecie”.

Zajezdnie w kolorach graczy

Zajezdnie w kolorach graczy

Z magazynami grało się naprawdę przyjemnie. Po kilku spontanicznych opróżnieniach  załapaliśmy gdzie i kiedy stawiać zajezdnie i kiedy na które magazyny się rzucać aby wyprzedzić konkurencję i dużo zyskać. Oprócz problemu ze wzajemnym blokowaniem sobie tras pojawił się więc drugi: z blokowaniem dostępu do magazynów. Wrażenie, gdy zabieramy komuś sprzed nosa kupkę kart, które sobie mozolnie uciułał – bezcenne J

Po piąte, za zachowanie największej ilości zajezdni gracz otrzymuje bonus w wysokości 10pkt. A to też kusi… I rozwiąż tu człowieku tyle dylematów!

Drugi dodatek w Europa 1912 to bilety.

Biletów jest naprawdę dużo. Co prawda nie 1912, ale na tyle dużo, by po otwarciu pudełka nie mieć wrażenia, że słono przepłaciliśmy. Znajdziemy tu zarówno bilety z podstawki jak i nowe: dodatkowe długie trasy, dodatkowe trasy standardowe, trasy Wielkich Miast (Big Cities).

Trasy z serii Big Cities

Trasy z serii Big Cities

Pisałam wcześniej o faktycznych 4 dodatkach, gdyż w instrukcji znajdziemy 3 warianty rozgrywki z użyciem różnych konfiguracji biletów. Możemy zwiększyć tylko ilość tras standardowych, albo porzucić długie trasy w zamian obracając zieloną talią Big Cities, albo pójść na całość i grać wszystkimi biletami na raz (Hardcore J)

Nowe bilety wypełniają lukę punktową. Pojawiło się wiele tras za kilkanaście punktów. Zmienił się też ich wygląd. Nieznacznie, ale na lepsze. Wszystkie bilety zyskały nieco żywsze barwy, czego zdjęcia nie potrafiły uchwycić. Pomocna okazała się również zwykła linia łącząca oba miasta trasy, które w podstawce figurują jedynie jako punkty na szkicu mapy. Osobom nie do końca obeznanym z planszą naprawdę bardzo ten drobiazg optycznie pomógł.

Nowe długie trasy

Nowe długie trasy

I to wszystko.

„Europa 1912”, dodatek nie do końca tylko europejski jest prosty i nieskomplikowany, dzięki czemu nie rewolucjonizuje rozgrywki, co mogłoby niektórych zagorzałych fanów zniechęcić. Przyjemnie ją natomiast ożywia, wprowadza delikatne zamieszanie i pozwala na nowo zaskoczyć przeciwnika. Grając wielokrotnie w podstawkę mogliśmy bowiem praktycznie już po pierwszym odcinku wystawionym przez graczy stwierdzić, jakie długie trasy wylosowali i dokąd będą zmierzać. Teraz znowu minie sporo czasu i dużo wody upłynie zanim nauczymy się na pamięć nowych biletów.

Stara i nowe trasy do sztolycy

Stara i nowe trasy do sztolycy

About

Avatar

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Advertisment ad adsense adlogger