Z początku prototyp nie działa. Jest paskudny, nudny i wiecznie się wiesza. Żeby znaleźć ludzi chętnych do gry i testowania trzeba się sporo napocić. Kumple migają się, uciekają, wolą grać w gry, które mają na półkach. Potem, po kilku miesiącach pracy prototyp wreszcie działa. Nie wiesza się. Jesteś z niego zadowolony, wiele tygodni, może miesięcy pracy i wreszcie jest – twoja gra działa. Zaczynasz myśleć o wysłaniu prototypu do wydawcy.
Stop. Zanim to zrobisz, trzeba odpowiedzieć na pytanie.
Zanim wyślesz prototyp do wydawcy odpowiedz na pytanie – Czy moja gra jest najlepsza na świecie? Jeśli odpowiedź na to pytanie brzmi „Nie”, weź swój prototyp i wywal do kosza. Mówię poważnie. Jeśli ty sam nie uważasz swojej gry za świetną, wybitną, najlepszą na świecie, to na co liczysz? Myślisz, że inni ją za taką uznają? Nawet ty jej nie kochasz, czego chcieć od innych?
Kiedy siadałem do Strongholda, kiedy dłubałem w regułach, rysowałem kolejne plansze, zamki, w każdej chwili, każdego jednego popołudnia w mojej głowie kołatała się jedna myśl: „Oto nadchodzi Stronghold. Najlepsza gra planszowa na świecie.” Tworzyłem kolejne akcje Najeźdźcy, projektowałem kolejne akcje Obrońcy i mruczałem pod nosem: „Agricolo, tracisz koronę, nadchodzi Stronghold.” Wszystko co robiłem przy tej grze robiłem z wiarą, że tworzę najlepszą planszówkę świata. Siedziałem po nocach kombinując nad tym, jak sprawić, by była jeszcze lepsza i jeszcze bardziej dokopała Puerto Rico i innym grom z czołówki.
Jestem realistą. Wiem, że Stronghold nigdy nie będzie na #1 miejscu rankingu BGG. Ba! Kiedy go tworzyłem też to wiedziałem. Ale realizm nie ma tu nic do rzeczy. Kiedy projektujesz grę, zagryzasz zęby i robisz wszystko, by stworzyć najlepszą rzecz na tej planecie. Nie ma innej rady. Twoja gra zrewolucjonizuje rynek, dostaniesz za nią Spiel des Jahres i DeutcheSpielPreis naraz, a twoje nazwisko stanie się synonimem geniuszu. Tylko to cię interesuje.
To trochę jak w meczu piłkarskim. Kiedy wychodzisz na boisko przeciwko drużynie Hiszpanii, to realnie oceniając wiesz, że dostaniecie 3, albo i 4 do zera. Ale wtedy, w szatni, przed meczem, wierzysz w zwycięstwo. Trenowałeś na maksa, masz zgraną drużynę, masz dobrego trenera i wtedy, przed meczem wierzysz, że jakoś to będzie, że zdołacie wygrać. Zaczyna się mecz, dostajecie dwie bramki do przerwy i już wiadomo, że się nie udało.
Gra się ukazała, nie trafiła na #1 miejsce BGG i mogłem się tego spodziewać. Ale wtedy, siedząc po nocach, tworząc ją, szykując do wydania – w każdej jednej chwili wierzyłem, że to najlepsza gra planszowa na świecie. Że jest świetna. Że ludzie ją pokochają. Że jest taka, jak żadna inna dotychczas wydana. Oryginalna, ciekawa, emocjonująca.
Jeśli skończyłeś prace nad swoim prototypem, jeśli zamierzasz wysłać go do wydawcy i jeśli nie jesteś w stanie sam o swojej grze powiedzieć, że jest oryginalna, ciekawa, emocjonująca, że jest najlepsza na świecie, że w miesiąc po wydaniu trafi do pierwszej dziesiątki BGG weź prototyp i wywal go kosza.
Średnich gier na świecie są tysiące. Wydawcy czekają na prototypy najlepsze z najlepszych. Tylko na takie.
GAMES FANATIC Portal Miłośników Gier Planszowych