Home | Frank Kulkmann podsumowuje pierwszy dzień Essen

Frank Kulkmann podsumowuje pierwszy dzień Essen

Frank Kulkmann i Ralf Togler, prowadzący znanego planszówkowego bloga G@MEBOX, podsumowali swoje wrażenia z pierwszego otwartego dnia targów Spiel’10 w Essen. Dużo miejsca poświęcają takim grom jak Hey Waiter!, 7 Wonders, Forbidden Island, Loch Ness, First Train to Nuremburg, no i naszemu 51 Stanowi. Jak to zwykle w kulkmannowskich obserwacjach z Essen bywa, skupiają się one przede wszystkim na opisie mechaniki omawianych gier i pierwszym wrażeniu. Jest też zdjęcie komponentów dodatku do Strongholda – Undead. Cały tekst Kulkmanna w języku angielskim poczytać można tutaj .

51 Stan postrzega Kulkmann jako tytuł oparty na – jak się wyraził – rzadkim w karciankach wyrafinowanym silniku typu ‘buduj i rozwijaj’. Podział kart na trzy części i samą ideę wykorzystywania ich na trzy sposoby uważa za unikalna. Widać wyraźnie, że 51 Stan bardzo Kulkmanna zaciekawił – zapewne wkrótce można będzie przeczytać obszerniejszą recenzję gry na jego blogu.

Ach, no i w swoim wpisie Kulkmann opublikował prawodpodobnie pierwsze w sieci zdjęcie komponentów Stronghold: Undead!

Jest także fotka (szkoda, że słabej jakości…) essenowego dodatku do Stronghold: Undead, czyli talii 10 kart bohaterów. Obrońca przed grą może wylosować dwóch spośród nich dla zastąpienia standardowych bohaterów znajdujących się w pudełku.

Hey Waiter! opisywał już ja_n w jednym ze swoich wpisów. Loch Ness  nie wzbudziło wielkiego entuzjazmu – ot, prosta gra rodzinna ze sprawdzonymi mechanizmami. Nieco więcej uwagi zwraca Ralf Togler na First Train to Nuremberg, czyli przeróbkę Last Train to Wensleydale, Wallace’a. Podkreśla prostotę zasad gry, duże mozliwości rozwoju i planowania oraz fakt, że w pudełku jest również oryginalna gra (czyli Last Train…). Innymi słowy – dostajemy dwie gry w jednej.

Po pierwszym dniu targów, Kulkmann postanowił w hotelu pograć trochę w 7 Wonders. Wrażenia? Na pewno losowość odgrywa dużą rolę w rozgrywce, która zdaje się wyglądać na wybitnie taktyczną. Raczej nie ma co liczyć, że dostaniemy karty, które chcemy. Karty gildii, które dopakowują graczy punktami (na podobnej zasadzie jak 6-dev w RftG) przychodza na szczęście w ostatniej turze razem z innymi ciekawymi kartami, i gracze mają trudny orzech do zgryzienia gdy przychodzi do wyboru (domyślam się więc, że w ostatniej erze raczej wybieramy już karty pod kątem naszych korzyści, a nie utrudnienia przeciwnikowi). Z drugiej strony, punkty można zdobywac na wiele sposobów i podobno da radę osiągnąć wysoki wynik punktowy bez pasującej nam gildii. Mimo tych uwag, w składzie sześcioosobowym gra się generalnie podobała, choć tez wydaje się, że pozytywnie zwykle nastawiony Kulkmann akurat 7 Wonders odebrał bez wielkiego entuzjazmu. No i powiedzmy sobie to jasno: gra zajmuje spoooro miejsca…

About

Avatar

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Advertisment ad adsense adlogger