Home | Strategia pisania recenzji

Strategia pisania recenzji

Pod wieloma względami, my krytycy mamy łatwe zadanie, znajdujemy się w uprzywilejowanej pozycji mogąc z całą surowością i bez konsekwencji oceniać owoce pracy innych. Lubujemy się w recenzjach negatywnych, bo ich pisanie i lektura dają najwięcej przyjemności. Ale bolesna prawda jest taka, że nasza pisanina jest mniej warta niż kuchenne odpadki, których często dotyczy[…]
Anton Ego (Ratatuj)
Zaczynając pisać nową recenzję, zawsze przypominam sobie powyższe słowa, słowa wypowiedziane przez jednego z bohaterów bajki animowanej, ale jakże prawdziwe i ważne. W dzisiejszych czasach gdy każdy, poczynając od małej gwiazdki filmowej a na prymitywnym polityku kończąc chce zaistnieć, najprościej jest sformułować kilka kontrowersyjnych tez, rozgrzać atmosferę dookoła swojej postaci… ale czy w tym kierunku należy zmierzać? Skrytykować jakieś dzieło jest prosto, przyjemnie i jakże na czasie… dotyczy to również gier planszowych.

Niejednokrotnie przedstawiałem swoją opinię na temat pisania na naszym blogu szybkich recenzji na temat nowo poznanych gier. Jedna rozgrywka czasami wydaje się wystarczająca by ocenić wielomiesięczną pracę innych osób. Pół biedy jeśli jest ona pozytywna, zainteresuje ona może grupę ludzi, spowoduje że spróbują danego tytułu. Jeśli okaże się on niewystarczająco dobry – cóż, następnym razem inaczej podejdą do słów pisanych przez daną osobę… a co gry recenzja jest negatywna? Tu sytuacja zmienia się diametralnie. Jeśli krytyk opisał zestaw cech, przedstawił w sposób jak najbardziej obiektywny wady danego tytułu, to mimo mniejszej liczby rozegranych partii można mu wybaczyć (co nie znaczy że o rozegraniu kilku partii podejście może się nie zmienić). Jeśli jednak podszedł do tytułu bardziej emocjonalnie – zaczyna bardzo nierówną grę. Negatywy mają to do siebie, że trudno je oczyścić, naprawić to co udało się zepsuć w kilku zdaniach – burzenie jest dużo prostsze niż budowanie.

Powyższe zdania odnoszą się oczywiście w pewnym sensie do nieszczęsnych słów wypowiedzianych w Planszostacji, dotyczących Żółwików. Na szczęście jest to podcast, audycja przedstawiająca opinie zdecydowanie bardziej subiektywne niż słowo pisane. Opinie o kompromitacji ekipy nagrywającej są wyolbrzymione i zdecydowanie nie na miejscu. Chyba nikt ze słuchających audycję nie podejdzie poważnie do opisu po jednej rozgrywce… dużo bardziej niebezpieczne według mnie jest jednak niezrozumienie pojęcia grupy docelowej dla danego tytułu. W trakcie audycji moi koledzy zaczęli zastanawiać się nad taktyką, ba strategią prowadzenia rozgrywki w grze dla dzieci. Litości!! Czy planowany jest w przyszłości odcinek poświęcony strategi w Pachisi?

Gry dla dzieci kierują się swoimi zasadami, mają wzbudzać przede wszystkim pozytywne emocje wśród naszych pociech. Grałem w żółwiki, nie zachwyciłem się nimi na tyle by ogłaszać je najlepszą grą Pionka, ale faktem jest że obserwując zachowanie dzieci w trakcie gry, wiedziałem że to dobry tytuł. Nominacja do nagrody SDJ dla dzieci – jest jak najbardziej zasłużona. Moje maluchy grają w gry od… kiedy pamiętają, zagranych tytułów mają na swoim koncie więcej, niż niejednej miłośnik planszówek w Polsce. Dla Klaudii (12 l) jedną z najlepszych gier jest Wysokie Napięcie, a mimo to świetnie przy Żółwikach się bawiła. Dzieci to inny świat, czasami wydaje nam się że rozumiemy o co w nim chodzi, ale przeważnie nie mamy o nim zielonego pojęcia. Btw. podobna sprawa jest z laureatem Gry Roku dla dzieci w 2004 – Geistertreppe. Ten tytuł genialnie sprawdza się wśród dzieci, grałem widziałem… a z drugiej strony – wersja zaawansowana jest do opanowania! Być może nie przy pierwszej partii w 6 osób, wtedy jest faktycznie hardcore, ale w 3-4 graczy jak najbardziej…

Żółwiki, Geistertreppe, tytuły przeznaczone dla maluchów, kompletnie nie można porównywać ich np. z Czarownicami które są przeznaczone dla starszych graczy (Szymon, gdy doczekasz się swoich donsimonków to zauważysz różnicę 😉 ). Być może najlepiej byłoby aby oceniały je właśnie dzieci, ale jest to raczej niewykonywalne… ja tylko proszę moich kolegów, ale i siebie… byśmy w przyszłości opisując daną grę szukali grupy docelowej dla której jest przeznaczona, bo inaczej… cóż wszystkie gry w porównaniu do Go są słabe 😉

Ps. Mam wrażenie że Egmont powinien chłopakom sprezentować po egzemplarzu Żółwików, bo zrobili niezłą reklamę tej gry 🙂

About Pancho

Avatar

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Advertisment ad adsense adlogger